Czapki na bakier * Piotrek Margas

Plac Dąbrowskiego


Link 02.03.2008 :: 20:06 Komentuj (1)


Na Placu Dąbrowskiego, na skrzyżowaniu z ulicą Jasną jest taki oto zachowany fragment historii naszego miasta. Nie da się ustalić kto te ślady spowodował, można co najwyżej się domyślać. Już około 16:30 w tym rejonie wybuchła przedwczesna strzelania, może to ślady jednych z pierwszych powstańczych kul? Równie dobrze to mogły być kule niemieckie. W każdym razie na pewno warto wiedzieć, że w tym rejonie walczył batalion "Kiliński", którego żołnierze brali udział w wielu zajebistych akcjach - zdobycie Prudentialu, PASTy i Poczty Głównej, która była Polskim bastionem aż do kapitulacji. Zdjęcie mogiły batalionu AK Kiliński na Powązkach. A tutaj zdjęcie chłopaków z Kilińskiego po zdobyciu PASTy. żołnierze AK Kiliński

Ostatnia ilustracja to Plac Dąbrowskiego kiedyś i dziś.


+


Link 02.03.2008 :: 20:18 Komentuj (6)
Wachałem się czy dodać ten wpis, ale zrobię to jednak i mam nadzieję, że nie zostanie to źle odebrane.

Chcę po prostu pokazać niezwykły sposób na upamiętnienie śmierci i okazanie szacunku. Ten obraz jest w wyjściu z przejścia podziemnego pod Alejami Ujazdowskimi na wysokości Trasy Łazienkowskiej. Chłopak został zabity w nocy przez tak zwanych chuliganów.





00:01:40


Link 03.03.2008 :: 10:33 Komentuj (3)
Pamiętaj: nie wolno ci zwątpić
W wolność, co przyjdzie, choćbyś padł.
Pamiętaj, że na ciebie patrzy
Ogromny i zdumiony świat.

I wiedz, że krokiem w nędznym bucie
Jak pomnik dziś w historię wrastasz.
I WIEDZ, ŻE W SERCU TWOIM BIJE
UPARTE SERCE TEGO MIASTA.

Choćby zawiodła wszelka pomoc,
Choć przyjdą dni głodu i moru;
Ostatniej stawki nie przegramy
- stawki naszego honoru.

Stanisław Marczak-Oborski, „Do powstańca”.

Podczas II Wojny Światowej Warszawa ani na jeden dzień nie złożyła broni. Niemcy o tym wiedzieli i rozumieli, że stolica Polaków to nie takie samo miasto jak Paryż, Praga czy Ateny. Polskie Państwo Podziemne było organizacją niebywale sprawną, dynamiczną i profesjonalną. A biorąc pod uwagę warunki, w jakich działało było po prostu nieziemsko zajebiste. Niemcy bali się Warszawy, czuli, że tutaj pod ziemią ciągle coś się dzieje, że to miasto nie zostało ani spacyfikowane ani zastraszone. Doskwierało im to na co dzień, bo musieli utrzymywać zwiększone siły w naszym mieście i ciągle mieć oczy dookoła głowy. Sam Kutschera pisał w raportach: „Niemcy przebywający w Warszawie nie ukrywają, że czują się w Warszawie jak żołnierze czasowo delegowani na front”. Zaczęło im to szczególnie przeszkadzać kiedy zaczęli przegrywać na froncie wschodnim, mieli bowiem poczucie, że tuż za swoimi plecami jest miasto, które „najeżone jest bronią i wręcz dyszy chęcią zemsty”.
Dobitnie zostali w tym utwierdzeni w lutym 1944 roku, kiedy w sercu niemieckiej dzielnicy Polacy zabili dowódcę SS i policji w dystrykcie warszawskim – Franza Kutscherę. A trzeba wiedzieć, że był to wyjątkowo przebiegły skurwiel, od września 1943 kiedy objął tę funkcję nikt nie wiedział nawet jak się nazywa i jak wygląda. Wywiad AK odkrył to przez przypadek. W każdym razie, posłuchajcie o akcji, która dała Warszawie sławę jednego z najgroźniejszych miast w okupowanej Europie.


W tym miejscu 1 lutego 1944 roku o godzinie 9:09 rozpoczęła się akcja. Kutschera wsiadł do samochodu, którym podjeżdżał z Alei Róż 1 na Piękną do roboty, jakieś 140 metrów. Łączniczka Kama przekazała informację o wyruszeniu samochodu. Dalsze znaki przekazywały łączniczki Dewajtis i Hanka.





Kiedy samochód znajdował się w tym miejscu co stojące na zdjęcie BMW zajechał mu drogę samochód kierowany przez Michała Issajewicza ps. Miś, żołnierza AK z oddziału „Pegaz”. Po kilku próbach wyminięcia, skutecznie blokowanych przez Misia, do samochodu Kutschery podbiegł Lot (Bronisław Pietraszewicz) i Kruszynka (Zdzisław Poradzki) i z odległości jednego metra otworzyli ogień do niego i jego kierowcy. W tym momencie pojawiają się kolejni bohaterowie akcji – SS mani, ponieważ budynek widoczny na drugim planie był ich siedzibą. Napieprzają z okien jak tylko mogą, a Polacy wywlekają z samochodu Kutscherę i go dobijają. Do akcji włącza się oddział ubezpieczający i z Misiem osłaniają chłopaków, którzy szukają dokumentów u zabitego, bo mają obowiązek dostarczyć je dowództwu. Lipa jest w tym, że Ali, który ma całą teczkę granatów nie może jej otworzyć, zamek się zacina czy coś i tracimy w ten sposób istotną osłonę. Pod huraganowym ogniem z okien okolicznych budynków żołnierze AK sprawdzają Kutscherze kieszenie, ale okazuje się, że dziś akurat dokumentów nie wziął. Zabierają mu więc teczkę, broń i wieją do samochodów i uciekają wcześniej wyznaczonymi trasami.

Akcja trwała minutę czterdzieści sekund. 00:01:40.

Teraz jednak zaczyna się dramat. Było dwóch ciężko rannych – Lot i Cichy. Dostali w brzuch. Nie udało się ich zostawić w czterech szpitalach, ostatecznie pojechali aż na Pragę, do szpitala Przemienienia Pańskiego. Obaj na skutek opóźnionej pomocy zmarli. Później zginęli Sokół i Juno, którzy wracają z Pragi mostem Kierbedzia wpadli na blokadę, skakali do Wisły i zginęli.

Konsekwencje akcji były tragiczne, choć przewidywalne. Nałożono na Warszawę 100 milionów złotych kontrybucji i rozstrzelano 100 Polaków. Była to jednak jedna z ostatnich publicznych egzekucji w Warszawie.

Sami Niemcy nie potrafili się po tym pozbierać. W pałacu Bruhla urządzili pogrzeb generała i jednocześnie jego ślub z narzeczoną w ciąży. Ślub odbył się w obrządku starogermańskim. To naprawdę makabra, ślub trupa z kobietą w ciąży.

Następca Franza Kutschery Herbert Böttcher odmówił przyjazdu do Warszawy twierdząc, że nie chce wracać w trumnie do Niemiec. Znacznie złagodzono represje wobec Polaków i zaczęto opracowywać nową „Polen polityk”. Krótko mówiąc – Warszawa przerażała Niemców. Moim zdaniem ogólny rachunek akcji, mimo tragicznych ofiar po stronie polskiej jest dodatni. Wcześniej każde wyjście z domu wiązało się z ryzykiem, potem sytuacja trochę się poprawiła.

Warszawa, miasto niepokonane.

Zainteresowanych odsyłam do filmu Jerzego Passendorfera pt. "Zamach" z 1959 roku i tutaj. Szczegółowy opis, mapa i zjęcia. No i oczywiście na skrzyżowanie Alej Ujazdowskich z Aleją Róż i ulicą Szopena. W ziemi są tablice, jest też pomnik. Pochodźcie tam i wyobraźcie sobie co się działo zaledwie 64 lata temu.

Aleje Jerozolimskie 25.


Link 04.03.2008 :: 20:10 Komentuj (4)
Gdy o Ojczyźnie mojej myślę -
Myślę: Aleje, Zjazd, Powiśle...

Tobie Ojczyzną - wioska, ruczaj,
Mnie - Mokotowska, Bracka, Krucza.

Nie las, nie łąka, nie łan zboża,
A Krzywe Koło, Wspólna, Hoża.

I kiedy bierze mnie tęsknota,
To myślę: Chmielna... marzę: Złota...

Jeśli mam zginąć - dobry Boże!
To za spalone domy na Hożej.

Jeśli mam zginąć - niech mnie zniszczą
Za Nowy Świat, podobny zgliszczom.

Za Świętokrzyską zrujnowaną,
Za Dobrą, Twardą i Drewnianą...

Lecz przedtem - daj mi ujrzeć latem
Księżyc idący Mariensztatem...

---
Wiersz Andrzeja Nowickiego pt. Moja Ojczyzna.
---

ALEJE JEROZOLIMSKIE 25.
















Link 06.03.2008 :: 09:33 Komentuj (6)
OBWIESZCZENIE!!!
Lojalnie uprzedzam, że w tej notce wylezą na wierzch moje lumpen-liberalne i łże-inteligenckie poglądy polityczne. Obywateli IV RP proszę o zrozumienie - przecież jestem tylko niewiele rozumiejącą młodzieżą a do tego hołotą z Warszawy.
A obywateli III RP serdecznie zapraszam i pozdrawiam :-)

Na początku, wzorem kolegi przedstawię się Wam.



A dzisiejszy wpis będzie dotyczył poniższego obiektu. Największego w Warszawie pałacu, Pałacu Prezydenckiego. Nazywanego również namiestnikowskim, Lubomirskich, Radziwiłłów i Koniecpolskich. Od 1994 rezydują w nich prezydenci III RP. Sam Pałac został wybudowany w roku 1818 i o dziwo, przetrwał wojnę bez większych zniszczeń. Jedynie wnętrza Niemcy przebudowali na kasyno i hotel pod nazwą Deutsche Haus.



Wejścia do Pałacu strzegą żołnierze i cztery groźne lwy stojące tam od 1821 roku dłuta Camillo Laudiniego.



Lwy wykonane są bardzo szczegółowo.



Pałac Prezydencki jest zajebiście ważny dla naszej historii. To właśnie w tym budynku, przy tym stole rozpoczął się proces odzyskiwania przez Polskę niepodległości w roku 1989. Rozpieprza mnie duma jak sobie pomyślę, że to dzięki nam upadł komunizm w Europie Wschodniej.



Przy tym stole przyjmowane są delegacje zagraniczne.



Pałac jest w środku dostępny do zwiedzających, w końcu jest zabytkiem. Aż dziw bierze, biorąd pod uwagę obsesję niektórych na punkcie swojego bezpieczeństwa. Trzeba zapisywać się wcześniej. A fotki nie związane z tym wpisem, po prostu żyrandole, takie raczej przepiękne.




Te ogrody schodziły kiedyś do samej Wisły, która biegła trochę bliżej. Była nad nią przystań dla łodzi.



No ale widoki z okna to już widziałem ładniejsze.



Za to pisuar z klapą widziałem pierwszy raz w życiu. Wiadomo, prezydent. Pewnie chodzi o to, żeby nie pomyliło mu się z umywalką.



Skoro już poruszyłem temat mojego ulubieńca to wrzucam tę fotkę. I, żeby nie było że jestem złośliwy, nie skomentuje tego ani jednym słowem.



Oto klatka schodowa, na której prezydent ustawia się z ziomalami z osiedla jak jest zimno na dworzu.


Oranżeria.







W tym miejscu prezydent podejmuje najważniejsze decyzje dotyczące przyszłości naszego kraju.


I na koniec piękna kratownica, pozostałość po rządach Bolesława Bieruta. Druga połowa lat czterdziestych i początek pięćdziesiątych to jeszcze czas kiedy socjalizm mógł być ładny. Więcej miał w sobie z funkcjonalizmu i modernizmu niż z socrealizmu. Po tej kratownicy widać kiedy powstała. Po pierwsze orzeł nie ma korony, a po drugie te kółeczka z RP w środku na górze mają koło zębate a na dole sianokłosy. Niech żyje sojusz robotniczo-chłopski!!! Niech żyje towarzysz Wiesław!!!


Przegląd filmów historycznych w Lunie


Link 06.03.2008 :: 12:13 Komentuj (0)
W dniach 7-13 marca w kinie Luna odbędzie się przegląd filmów historycznych. Tematyka około wojenna. Parę obrazów nakręcono po wojnie. Dużo miejsca oczywiście zajmie w nich Warszawa, ale nie tylko o niej będzie. No cóż. DO ZOBACZENIA!

Więcej informacji TU.

Tramwaj z Alei Szucha.


Link 07.03.2008 :: 11:15 Komentuj (6)
Aleja Szucha to piękna ulica. Leży na Śródmieściu ale moim zdaniem ma już wybitnie mokotowski klimat i bliżej jej do Spacerowej i Gagarina niż do Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Fragment osi stanisławowskiej. Jan Christian Szuch był architektem z XVIII wieku, pracował dla króla Stanisława zresztą.
Jej historia jednak nie jest tak pogodna jak jej wygląd i nastrój. Do tej pory wiele osób kojarzy Aleję Szucha z jej innym wcieleniem - Strasse der Polizei.
Tak nazywała się w latach 1939-1945 i mieściła jedno z najstraszniejszych miejsc w okupowanej Warszawie - siedzibę gestapo. To duże uproszczenie, które po prostu skraca tłumaczenie. Żeby być ścisły to trzeba powiedzieć, że była tam siedziba Urzędu Bezpieczeństwa i Policji Bezpieczeństwa, których częścią było gestapo. Mieściło się pod adresem Szucha 25 - przedwojenne i obecne Ministerstwo Edukacji. Aleja Szucha była częścią dzielnicy niemieckiej, niedostępnej dla Polaków.

Ostatnio na wycieczke poznałem Mauzoleum Walki i Męczeństwa mieszczące się właśnie w tym budynku. Po lewej stronie, zaraz za bramą wejściową. Zrobiło na mnie ogromne wrażenie, emocje takie jak w obozach koncentracyjnych.



Piwnice, w których mieści się Mauzoleum były więzieniem i katownią gestapo. Torturowano i zamordowano tu tysiące ludzi, głównie Polaków. O skali tej zbrodni wiele mówi pewna liczba. Waga ludzkich prochów odnaleziona tam po wojnie. 5.578 kilogramów. Pięć i pół tony. Przewieziono je na Wolę i spoczywają na cmentarzu koło pomnika Polegli Niepokonani przy cmentarzu Powstańczym.


Na półkach znajdują się przedmioty służące do torturowania więźniów. Maska gazowa jest zepsuta, człowiek mając ją na sobie zaczynał się dusić. Poza tym przypalano ludzi papierosami, szczuto psami, wyrywano paznokcie. Znane są przypadki bicia i kopania kobiet w zaawansowanej ciąży. Takie "przesłuchania" mogły powtarzać się wiele razy i trwać wiele godzin. Tragiczny rekord to 58 przesłuchań.



Tak zwany tramwaj z Alei Szucha. Nazwę taką nadała temu miejscu Warszawa ze względu na układ pomieszczenia i krzeseł. Jest to pokój oczekiwania na przesłuchanie. Czekanie mogło trwać kilka dni, nie wolno było się ruszać, spać ani rozmawiać. Zza ściany dochodziły krzyki i jęki torturowanych i to chyba była jedna z najgorszych form znęcania się nad ludźmi stosowana przez Niemców. Z radia puszczano na cały regulator gówniane, skoczne bawarskie piosenki żeby zagłuszyć krzyki, ale niewiele to dawało. Wydaje mi się, że to jeszcze bardziej chore, że przy pioseneczkach chwalących niemieckie landszafty morduje się ludzi.



Przez "judasza" jednej z cel widać odpryski od kul na ścianach. Do znajdującego się tam człowieka strzelano właśnie przez "judasza".



Tutaj akurat zdjęcie wyświetlanych z rzutnika w jednej z sal napisów ze ścian cel, ale można na własne oczy zobaczyć zachowane na murach napisy. Najbardziej znanym jest: "Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć."



To wyświetlany na ścianie film. Postać na zdjęciu jest bita, trzęsie się i pada na ziemie, trudno mi to opisać. Trzeba zobaczyć. Generalnie, to co jest najważniejsze w tym Muzeum to to, że NIE JEST ONO NUDNE. Ekspozycja jest przygotowana w nowoczesny sposób. Przykładowo, na ścianach wiszą telewizory które wyświetlają tak jakby obraz widziany przez lufciki w tych pomieszczeniach. Żołnierz chodzący po dziedzińcu, słyszać odgłos żołnierskich butów na bruku. Ciągle słyszymy odgłosy katownia ludzi i ich przerażające krzyki. I te zasrane bawarskie melodie. Naprawdę należy się tam przejść.



I na koniec informacje techniczne. Wstęp do Mauzoleum jest darmowy. Poniżej godziny otwarcia.


MEMENTO MORI


Link 12.03.2008 :: 18:47 Komentuj (9)
Cmentarz żydowski w Warszawie.



Jedno z bardziej niesamowitych miejsc w Warszawie. Tutaj można zobaczyć co dzieje się z dziełem człowieka kiedy człowiek przestaje się nim zajmować. Przez 200 lat setki tysięcy ludzi tutaj pochowano i nagle, niemal z dnia na dzień, zniknęli ludzie, którzy o to miejsce dbali. Z ponad 300.000 tysięcy warszawskich Żydów została ich zaledwie garstka i cmentarzem obecnie rządzi przyroda, mimo, że jest on nadal czynny i nadal chowa się tutaj zmarłych.





Cmentarz żydowski w Warszawie jest drugim co do wielkości cmentarzem żydowskim w Polsce i jednym z największych na świecie. Największy na świecie jest cmentarz w Łodzi. Ten w stolicy zajmuje teren ponad 33 hektarów i spoczywa na nim około 200.000 ludzi. Plus kilka niezbadanych zbiorowych mogił. Prawo żydowskie zabrania ekshumacji, wobec czego nie można sprawdzić ani tych udowodnionych, ani przypuszczalnych miejsc składowania ciał Żydów zamordowanych przez Niemców podczas II Wojny Światowej.





Cmentarz znajduje się przy ulicy Okopowej na Woli, na Powązkach. Sąsiaduje ze Starymi Powązkami, ale oba cmentarze nie są połączone. Założono go w 1806 roku, tuż za okopami (stąd nazwa ulicy) będącymi granicą miasta. Jest podzielony na kilka kwater: wojskową, gettową, dziecięcą, postępową i ortodoksyjną. Ta ostatnia dodatkowo podzielona jest na część dla mężczyzn, dla kobiet i dla świętych ksiąg. Żydzi bowiem nie mogą wyrzucić ksiąg z błędami albo tych uszkodzonych, więc chowają je w specjalnych grobach. Jasna sprawa, że od tego podziału są wyjątki. Jest sporo przypadków, w których małżonków chowano razem lub obok siebie, mimo, że religia tego zabrania. Jest też kilka pomników i grobów symbolicznych. Między innymi pomnik Korczaka, pomnik zamordowanych podczas wojny dzieci, pomnik ofiar holokaustu. Tylko jedno miejsce jest oznaczone jako zbiorowy grób ofiar Niemieckiej „polityki rasowej”. Jest to spory obszar, na którym stoi informująca o tym tablica, a całość otoczona jest białymi płytami z czarnym pasem – symbolizującymi modlących się Żydów.







Na tym cmentarzu widać jak bardzo Żydzi związani są z warszawską i polską historią. Wiele stelli zawiera informacje o tym, że zmarły był obywatelem miasta Warszawy, żołnierze z części wojskowej ginęli podczas Powstania Listopadowego i Styczniowego, podczas Pierwszej Wojny, bili się też z kacapami w 1920. Na jednym z najbardziej okazałych oheli jest płaskorzeźba przedstawiająca Warszawę. Dzisiaj te nazwiska w większości nic nam nie mówią, ale wiele z nich to ludzie bardzo znani w Warszawie przed wojną. Cała rodzina Korczaka, Czerniakow – przewodniczący Judenratu, Wiślicki – poseł na sejm, Emma Sunderland-Lesman – matka Leśmiana, Rosental – ordynator szpitala Jana Bożego, Ester Kamińska – sławna przed wojną aktorka, poza tym dziesiątki profesorów, naukowców, polityków. Członkowie ŻOB, Żegoty i AK.

Tutaj ślady po strzałach. Na tym terenie też toczyły się walki.


Na cmentarzu są też mniej oczywiste ślady II Wojny. Na tym zdjęciu widać wejście do kanału, który odegrał niemałą rolę podczas okupacji. Można było nim wejść na teren getta i tędy właśnie przemycano Żydów na wolność, przekazywano wiadomości, jedzenie i broń do getta. To tak a'propos wyssanego z mlekiem matki antysemityzmu. Kurwa jego rzecznikowska mać.



Tutaj zabytkowa brama cmentarza, znajduje się wewnątrz, niedaleko obecnej bramy od ulicy Okopowej.


Na terenie cmentarza znajduje się wiele takich tablic.




Komuś udało się posklejać swoją historię...


Korczak niezbyt zadowolony wraca z Klifu.


Czas nie może stać w miejscu, miasto idzie naprzód. Historia zarasta trawą, w tle całkiem odważnie zarysowuje się już nowoczesność. Z apartamentowców będzie niezły widok na cmentarz. Memento mori.


Środek Warszawy


Link 14.03.2008 :: 16:46 Komentuj (2)
Nic wielkiego, ale jednak.
Ten niepozorny słup przy rondzie Dmowskiego to geograficzny środek Warszawy, względem niego mierzona i podawana jest odległość na tablicach drogowych. Obecnie pewnie ten punkt wypada gdzie indziej, ponieważ słup został ustawiony przed przyłączeniem Wawra, Wesołej, Ursusa i innych dzielnic, jednak nadal spełnia rolę środka.

Swoją drogą, czy ktoś kiedyś umawiał się na rodzie Dmowskiego? Czy wszyscy zawsze przy rotundzie?



Cmentarz ewangelicko-augsburski na Woli


Link 15.03.2008 :: 16:25 Komentuj (2)
Cmentarz stosunkowo mały i nieznany, ale ma ciekawą i starą historię.

Założono go w maju 1792 roku. Swoje prywatne grunty na Lesznie przeznaczył na niego Karol Schultz. Od niego właśnie nazwa niedalekiej ulicy - Karolkowa. Początkowo 45 tys. metrów kwadratowych, obecnie 66.000. To małe cmentarze. W porównaniu do Żydowskiego albo Powązek..



Generalnie to cmentarz ma oporowego pecha. Założony w 1792, już w 1794 podczas Insurekcji Kościuszkowskiej został mocno poturbowany. Potem jak na złość przy każdej okazji bili się właśnie między nagrobkami luteran. To samo powtórzyło się w 1831, 1939 i 1944. Jakoś tak się niefartownie składało, że tu było najwygodniej. A to mur wykorzystano jako barykadę przeciwko nacierającym kacapom, a to okazało się, że drzewa idealnie maskują artylerię przeciwlotniczą. Ktoś stwierdził nawet w 1939 "W dniu kapitulacji Warszawy cmentarz przypominał pobojowisko pełne rozbitych armat i jaszczy, trupów koni i łusek pocisków oraz stosów amunicji i niewypałów. Aleje poprzegradzane były pniami zwalonych drzew i rozbitymi pomnikami."

Administratorom tego cmentarza należy się jednak głęboki ukłon za to, że mimo tego wszystkiego cmentarz jest w niezłym stanie i nawet stare nagrobki trzymają się nieźle. Są też sukcesywnie, oczywiście zbyt wolno, odnawiane.

Wrzucam kilka zdjęć i kilka historii z nimi związanych, a jeśli kogoś interesuje szczegółowa historia cmentarza to niech zajrzy TUTAJ

Na cmentarzu jest wielu znanych i wielkich Polaków. Najbardziej medialny jest Żeromski posiadający bardzo skromny nagrobek. Historia jest ciekawa, bo Żeromski urodził się katolikiem, ale że wówczas kobiety leciały na pisarzy tak jak dzisiaj na raperów musiał zmienić wyznanie, żeby móc brać kolejne śluby.


Tutaj spoczywa również wdowa po generalne Sowińskim, której ślub jak pewnie pamiętacie ze szkoły był wielką manifestacją patriotyczną.

Nie chcę nikogo obrazić, ale przypomniał mi się taki wstrętny szowinistyczny dowcip. Jaka jest różnica między generałem a generałową?
Generał zdobył tytuł głową, a generałowa wręcz przeciwnie.

Kolejną ważną osobistością pochowaną na tym warszawskim cmentarzu jest Leopold Kronenberg. Postać kontrowersyjna, ale w ogólnym rozrachunku myślę, że zdziałał dla Polski i Polaków wiele dobrego. Jest postacią o tyle niezwykłą, że był najbogatszym Polakiem drugiej połowy XIX wieku. Wiadomo, Żyd ;-)
Oto jego nagrobek, jeden z największych.


Tutaj największy grobowiec na cmentarzu, a jak tak na niego patrze to całkiem możliwe że w Polsce albo w Europie. Wygląda jak duży kościół. Grobowiec Halpertów, używany jako kaplica.


Grób rodziny Bauerów. Jak można się domyślić byli złotnikami.


Dalej jadąc sławami to poniżej rzeźba z pomnika rodziny Wedlów, słynnych do dziś cukierników.


Jeremi Przybora.


I na zakończenie rubryki towarzyskiej rodzina Ulrichów. Znana bardzo szeroko, choć nie zawsze świadomie. Do dziś okolice Wola Parku są nazywa Ulrychowem (oficjalnie i zwyczajowo), a to właśnie pozostałość po tej rodzinie ogrodników i kwiaciarzy, która na tym terenie miała szklarnie i uprawy. Zielony drewniany domek, w którym dziś jest pub to jeden z dawnych budynków gospodarczych. Firmę zniszczyła wojna i komuna. Na grobowcu płaskorzeźby przedstawiające rośliny i narzędzia ogrodnicze.


Są miejsca, w których widać burzliwą historię cmentarza.





Ciekawe jest to, że jak nie było gdzie kogoś pogrzebać to wciskano go ewangelikom. Tym sposobem jest tu kilku arabów i prawosławnych, a całkiem sporo obcokrajowców. I tak obok siebie są nagrobki z polskimi, angielskimi, niemieckimi i ruskimi napisami. Ja wszystko rozumiem, ale jak im nie wstyd razem z Niemcami leżeć...


I na koniec króciutki subiektywny przegląd pomników. Jakbym chciał dać wszystkie które warto to byłoby ich kilkadziesiąt.
Obiecuję, że to już ostatni wpis z cmentarzami, od tej pory będzie pogodniej. I namawiam, żeby wybrać się na spacer z ukochanym/ukochaną/ukochanymi na cmentarze. Piękne i romantyczne miejsca.

Z tym pomnikiem wiąże się wiele legend. Jedna mówi, że kobieta została pochowana w późnej ciąży, ale cieć usłyszał pukanie i ją odkopał. Niestety ona zmarła, ale przed śmiercią wydała na świat dziecko.


Tutaj z kolei legenda mówi, że rzeźba miała zupełnie inny wygląd, ale jak postawili jej ten blok naprzeciwko to się załamała psychicznie.


Można się domyślić jak zginął ten typek.










DO WIDZENIA


Warszawo ma


Link 17.03.2008 :: 23:01 Komentuj (0)
Niedowiarki, czcze umysły
Pletą nam rozprawy,
Że na tamtym brzegu Wisły
Nie ma już Warszawy.

Że zdziczała jak nie swoja,
Wszędy chwast i trawy,
Że nec locus ubi Troja
Z tej dawnej Warszawy,

Że o los biednego miasta
Pełni są obawy,
Że pleśnią i mechem porasta
Każden gmach Warszawy.

Ale byłem sam, widziałem.
Choć tęskniejsza, łzawa,
Choć nie taka, jak ją znałem,
Ale jest Warszawa!

Wszędy ludno, wszędy tłumnie,
Aż oczom ciekawie.
I król Zygmunt na kolumnie
Jak dawniej w Warszawie.

Nie zgnieciona do ostatka,
Nie Płock to, nie Mława,
Tym mniej Symbirsk albo Wiatka,
Zawsze to Warszawa!

...

Choć ją nieraz srodze nęka,
Uciska dłoń krwawa,
Łzę uroni, lecz nie stęka
Poczciwa Warszawa.

----

Trochę skróciłem, ponieważ wiersz jest dłuższy. Napisał go w XIX wieku Artur Bartels, nosi tytuł Warszawa. Niezwykle proroczy wiersz. Jako wymowną ilustrację załączam dwa filmiki.






Śladami fotografów Powstania


Link 19.03.2008 :: 22:19 Komentuj (4)
Zdjęcie w 1944 zrobił Stanisław Braun ps. Kris.
Dzisiejsze to widok z tego samego okna.



V akcja GTWB - MIEJSKI LABIRYNT


Link 20.03.2008 :: 10:54 Komentuj (11)
Po dłuższym namyśle jak zinterpretować ten temat postanowiłem pojechać tendencyjnie.
Największym labiryntem w dzisiejszej Warszawie jest Sejm. Zarówno w znaczeniu architektonicznym jak i umysłowym. Tak więc, zapraszam do gmachu SEJMU III RP. Ten budynek, wybudowany w XX leciu międzywojennym nie stanowi jednak początku polskiej demokracji. Tradycja sejmów sięga XIV wieku, a pierwsze wydarzenie, które jest uważane za początek polskich sejmów to zwołany przez Władysława Łokietka w Chęcinach wiec w maju i czerwcu 1331. I to proszę bardzo sobie zapamiętać mocno, że polska demokracja należy do najstarszych na świecie i angielska Wielka Karta Swobód nie jest niczym znowu wyjątkowym. Tym bardziej, że w Polsce szlachty, czyli obywateli było ponad 10%, a we Francji przykładowo 3% i to razem z klerem, więc kto tu reprezentował większą część społeczeństwa. A więcej o historii nie będę pisał, bo mi się niespecjalnie akuratnie chce.

Oto labirynt. Nie dziwne, że nie mogą się wyrobić z reformami, połowę czasu spędzając błądząc.


We wrześniu 1939 roku przez dach do tej sali Niemcy wrzucili bombę. Szczęśliwie nikogo tam wtedy nie było.










Potrzeby Państwa to studnia bez dna...


Pomnik poległych i pomordowanych przez Niemców posłów parlamentu II RP. Przy okazji dodam, że w gmachach sejmowych podczas II WŚ Niemcy urządzili koszary policji elegancko i sumiennie je przy tym dewastując i rozkradając.


Pokój PRACY POSŁÓW? Przecież poseł i praca to są dwa pojęcia sprzeczne, wykluczające się, to jest związek niemożliwy!


Niebotyki


Link 25.03.2008 :: 21:33 Komentuj (9)
O buduj się, Warszawo! Z rozmachem. Szeroko.
Widnokręgom po brzegi. Pod stopy obłokom.



Warszawa jest w ścisłej czołówce Europy pod kątem wysokości zabudowy.
Jest też najwyższym miastem w Polsce.
A tradycją ma w tej kwestii imponującą, bo PASTa była przed wojną najwyższym budynkiem w całym Imprerium Rosyjskim i najwyższym mieszkalnym w Europie. 51,5 metrów, rok 1908.
Drugim historycznym wieżowcem Warszawy jest PRUDENTIAL przy placu Powstańców Warszawy (ówczesnym Napoleona, wcześniej Wareckim). 66 metrów, rok 1938. Swoją drogą warto zwrócić uwagę na pewien fakt. Wieże WTC zawaliły się po uderzeniu w nie samolotu. Prudential stawiany 70 lat wcześniej nie zawalił się mimo ostrzeliwania go przez ponad dwa miesiące 500 tonowymi pociskami, w czym kilka trafiło centralnie. Taka mała dygresja dotycząca jakości przedmiotów i budynków kiedyś i dziś. Obydwa budynki są zresztą Polskim projektem i konstrukcją.


1- Oficjalnie OXFORD TOWER. Nieoficjalnie Intraco II, Sharp lub "ten taki za Mariotem, no kojarzysz". 150 m wysokości, 46 pięter, rok 1979.
2- Łucka City, inaczej budynek JW. Paskuda jakich mało, stumetrowy moloch w miejscu gdzie zabudowa nie powinna przekraczać 30 metrów. 120 metrów, 30 pięter, rok 2004.
3- Marriot. Tłumaczyć nie trzeba. Spali tu wszyscy wielcy tego świata, których nie chcieli zaprosić do Belwederu. Mało znany jest fakt, że nie cały budynek to hotel. Dopiero od połowy, niżej są biura. Na górze panorama bar otwarty dla wszystkich. Tanio nie jest, ale warto! 170 metrów, 43 piętra, rok 1989.
4- Warsaw Trade Tower. Nieoficjalnie budynek daewoo. Przez dłuższy czas nie mogli się zdecydować ile właściwie ma wysokości i konkurował z Pekinem o miano najwyższego. 208 metrów, 43 piętra (ostatnie 4 techniczne), 1999 rok.
5- Nie mam pojęcia. Ale on nie jest taki duży.
6- Złote Kutasy. Nie wygląda na taki wielki bo ma wysokich sąsiadów, ale jest duży. 105 metrów, 26 pięter, rok 2007. Świeżak.
7- Rondo 1. Też wielki. Ultranowoczesny. Jak na ONZ będzie metro to będzie miał osobne wejście do tunelu. 192 metry, 40 pięter, rok 2006.
8- Hotel Intercontinental. Ten z dziurą. Dziura dodana do projektu, ponieważ sąsiedzi martwili się, że nie będą mieli światła. Najwyżej położony basen w Polsce. 164 metry, 45 piętra, rok 2003.
9- Warsaw Trade Center. Wystaje kawałeczek. Zajebiście nowoczesny, 165 metry, 35 pięter, rok 1999.
10- No proszę ja Was. Kto nie wie ten śmierdzi. O tym budynku każdy powinien opowiadać wyrwany ze snu w środku nocy. Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Obecnie Patyk, Pekin lub po prostu Pałac. 1955 rok. 237 metrów. 42 piętra. Krążą o nim legendy i podania, nikt tak naprawdę nie zna jego planu, nikt tak naprawdę nie wie co jeszcze się w nim znajduje, co ukrywa i do czego tak naprawdę miał służyć. Z najbardziej znanych legend to że jest podziemne połączenie z Centralnym, tunelem Średnicowym i dawnym KC, dziś giełdą. Z mniej, że w jego piwnicach żyją koty, które nigdy nie widziały światła dziennego. Z jeszcze mniej, że w podziemiach jest schron przeciwatomowy. A z najmniej, że zegar na szczycie został wybudowany z premii pracowniczych. Kaczyński stwierdził, że najlepszą premią dla nich będzie zegar. I jest, największy i najwyżej położony w Europie zegar ścienny. Faktem jest, że posiada półtora metrowe piętra, że przy remontach odkrywane są zamurowane pomieszczenia, w których ktoś zostawił trybunę ludu i flachę. Podejrzewam też, że w razie bombardowania to jeden z najbezpieczniejszych budynków w Stolicy.
11- Novotel. Czyli inaczej Forum. Stawiany przez Szwedów. Obecnie na szczęście biały, poprzednio sikowy. Jego powstanie było w Warszawie lat 70tych niemałym wydarzeniem. Warszawiacy byli w szoku, że można myć koła maszyn przed wyjechaniem na miasto. A Szwedzi byli w szoku, że w Polsce cokolwiek można kupić, bo oni wiedząc, że w Polsce jest komuna przywieźli ze sobą WSZYSTKO. Łącznie z gwoździami. Bez kitu. 111 metrów, 33 piętra, rok 1974.
12- Ściana Wschodnia. Czyli popularnie mówiąc "no kurwa te takie trzy wysokie przy Marszałkowskiej, wiesz z logiem boscha". 87, 85 i 81 metrów, a mimo to każdy ma po 24 piętra :-) Wybudowane w 1696 roku jako przeciwwaga dla dominującego Pałacu, element Ściany Wschodniej. Krążą słuchy po mieście, że niedługo przybędzie im towarzystwo, ale o tym sza.

Jeśli warszawskie wysokościowce kogoś bardziej interesują to zapraszam TU. Jest też o budynkach w budowie i w planach. Jak to się uda to nie poznamy swojego miasta.
Tutaj też jest coś do popatrzenia.


Kombinujemy


Link 27.03.2008 :: 09:41 Komentuj (14)
No to kombinujemy, jaki to budynek, piąty od lewej? Ten między Złotymi i Dełu. Zastanawiam się czy to nie jest budynek PAST II, ten na którym wisi taki stary napis "Telegraf", w okolicach ulicy Poznańskiego (Poznańskiej?)







Księga gości


Oneshot Design
Oneshot Photo

to zero dwa dwa
Wazne Miejsca
MiastoWu
Mef - o Warszawie
Warszawa78
Schwefel
Miasto moje a w nim
Syreni gród jest fest
Wiadomo, Stolica!
Po prostu Warszawa
Warszawiarnia
scp

2017
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień


administracja: oneshot.pl